PL | EN

L.U.C

Oto prywatna kryptofilozofia. Nic nowego jak się okazało na policyjnym okazaniu filozofii już zmyślonych. Toszto zwykły holizm powiedziała OLA P.

Ale dobra - taki trochę mój. Czy nie? Co począć kiedy jak kawa wy pita jest już każda tematyka??? Filtrować przez siebie i wciągać rzodkiewki nosem. Tymczasem…

Flukturulugacja kosmosu wylewa się przeze mnie w postaci czterech galaktyk, które miłuję i zgłębiam mając ciągłą świadomość bycia ich marnym kmiotkiem. Muzyka, liryka, film i grafika to moje pasje.

Pretosadonaczelnik kosmosu - Pan Grzegorz Wgardlerzołąć wyposażał mnie i myślał sobie - a stworze taką hybrydę, multikombajn i zaczął implikować mi purpurowe przekaźniki twórcze d1, d2 i d3 oraz namiętniki wrażliwościowe nm1, nm2, nm3 i nm4 lecz kiedy miał sięgnąć po d4 - ostatni moduł zmysłu i umiejętności graficznych poczuł nieodparte ciśnienie na bąka po kukurydzy z mortadelą i skupiając się na uldze jaką przyniosło mu uwolnienie gazów z oczodołów zasnął błogim snem śmiejąc się przy tym do rozpuku i drapiąc brodą o przechodzące właśnie lamparty ze szczoteczkami do zębów zamiast ogonów, upuszczając mnie tym samym z rąk niedokończonego na taśmę życia, która to zaimportowała mnie transgennym tunelem do brzucha matki na planecie ziemia - o czym pisałem w o sobie, tj. w pierwszej osobie w dziale 'o sobie'. Wiem to bo wiem - cudze chwalicie swego nie znacie.

Dziś wylewam swój przekaz więc za pomocą muzyki, liryki i filmu a grafikę jedynie miłuję potrafiąc narysować przód fiata 125, którego zaimplikowali mi wraz z systemem jako demo.

Kruczki, sztuczki i sensiki kryją się w każdej z tych galaktyk i kiedy łączą się razem przekaz staje się tak potężny i szeroki, że aż człowiek mówi sobie - oho... -

Nazwałem to galaktykami choć każda z tych dziedzin ma wielkość bilioentony razy większą od największych galaktyk ale ludzie nie znają nic większego niż galaktyki. Poza tym sztuka to tajemnica ludzkiej natury - tak jak galaktyki…

Jak już gdzieś kiedyś wspominałem tworzenie przemyślanych, powiązanych dzieł konceptualnych jest kompletnie nieopłacalne i bezużyteczne w dzisiejszym zabawnie smutnym jednosezonowym światku komercyjnych pierdnięć w formie łatwych i miłych refrenów.. Miło to ja mam w domu a w sztuce chcę mieć metafizycznie - i tak próbuję kminić… Ileż to razy już obiecałem sobie grać pod schemat radia żeby mieć na paliwo rakietowe. I zawsze coś muszę bez sensu wykombinować, że sam nie rozumiem i jeżdżę na gazie… sztukadupa.

Tak czy inaczej już wielokrotnie udowadniałem, że tego co robię nie można rozpatrywać w kategoriach sensu i opłacalności. Przekonał się o tym m.in. biedny Kayax, któremu wszystko pokrzyżowałem przez rok robiąc jakiś chory spektakl zamiast grać koncerty i te 10 klipów do jednej płyty, których i tak nikt nie gra bo oblewam się na nich ogórkami i mlekiem tańcząc w mące, chrupkach i koperku. Przepraszam. Miałem taką jakąś potrzebę. Niczego nie żałuje - za wyjątkiem krzywd wobec współludków…

Na koniec miła rzecz - z moich odczuć wynika iż Polacy zaczynają coraz więcej kumać i coraz głębiej poszukiwać… brawo.

Zatem tym bardziej, jeśli jeszcze żyję już za chwilę na pewno jakaś premiera. Jeśli musiałem już spadać do następnych galaktyk musi wystarczyć wam te kilka niedoskonałych projektów. Ale spoko - podoba mi się tu.. chciałbym tu jeszcze trochę pobyć...