PL | EN

L.U.C

Przebudzenie 1 - HALUCYNOGENOKLEKTYZM

POLIHYDROGLOBURALARNY SOME OTHER PLANET.. A OTO STANHA ELUCYNOGENNY, STANSTĄDOD LEGŁY CHYBA PÓŁSENNY A OTO STANHA ELUCYNOGENNY, OOOD IZOLOWANY ANTYFOREMNY PŁYTATA TO NIEJEDNOLITA PLANETOIDA, CZUJ ZWYCZAJNIENIE PYTAJ I NIE WNIKAJ, OTO HAELGALAKTYKABSTRAKTU LIRYKARYKATURABYTUTU ZABITE SĘKI, SPOD NIESPOKOJNEJ RĘKI LEJĄ SIĘ SZKIEŁKIEM POWYGINANE KSIĘGI, UMYSŁ MASZ TĘGI, SIĘGNIJ IMAGINACJI POTĘGI... SENS TU NIBY NINJA POJAWIA SIĘ I ZNIKA JAK WĄTEK U DAWIDA LYNCHA...

DZIEŃ 1 5:34 ZNOWU BUDZĘ GDZIE INDZIEJ OBUDZIŁ MNIE SWĄD SPALINFALIDEMATERIALIZACJI, ISTOTNYMO TYW POMINIĘTY PRZEZPRZE NIEPOJĘTY MÓZG WYGIĘTY W SENNEJ DEFRAGMENTACJI, WOKÓŁ BIELTELE PORTACJI OCZY OTWARTE SZEROKO, WCIĄŻ LICZĘ, LICZĘ, LICZĘ FONOTRYLIARD STOPODCIERAM SPOCONE OKO, LICZĘZA SOBYKRA JOWEGO PIASKU DLA RZĄDU W MAROKO, POPAPRANE, MOJE SNY SĄ CHYBA LOCO, MOJE SNYZAJA WĄ SIĘ WLOKĄ, TO POPAPRANY DOTYK MOJE SNY TOKOSMICZNE WYLOTY. GWIEZDNE ANTYFOREMNE TROTYLODELAFRYTELOLASY KWASY NIEPRZEWIDYWALNE MASY. HALO HALO PRZECIEŻ PRZYPINAM CIAŁO W SKÓRZANE PASY. A ZATEM DLAAAA CZEGO BUDZĘ SIĘ NAAA ŚRODKU PRZELOTOWEJ TRASY. DLACZEGO ZNOWU BUDZĘ SIĘ GDZIE INDZIEJ??? PRZECIEŻ ZASNĄŁEM W TRÓJKĄTNEJ JADĄCEJ PO PRZEKĄTNEJ WINDZIE. POPAPRANE... ZNAM TEN KRATEROWY ASFALT I WIDZĘ OSTRÓW ÓW JAK DOBRZE BYĆ ZNOWU TU TO MÓJ CZTERNASTY DOM - MIASTO STUMOSTÓW. MŁOTEK W TAKSÓWCE, MYŚLI POPLĄTANE W GŁÓWCE, MOMENT AAJ... LEŻĘ NA GŁÓWNEJ POWINIENEM BYĆ JUŻ ROZJECHANY JAK POSTAĆ W KRESKÓWCĘ - BEZ JAJ.. A WOKÓŁ TYLKO PASYWNE DEFRAKTY - NIE MA NIKOGO, CISZA NADLECIAŁA NICZYM WIELKI PTERODAKTYL - SPOSTRZEGŁEM GLONY NA PODSTAWIEWIEDZY Z MIĘDZY PLANETARNYCH GALAKTYK SKUMULOWAŁEM NA ŁEB FAKTY I ZROZUMIAŁEM ŻE...

GODZINA 5:59 CHUDZI KOSMICI Z PLANETY WODOROSTÓW, PORWALI LUDZI Z MIASTA STUMOSTÓW MIASTO STUMOSTÓW MIASTEM PUSTOTY, MAM JAZDĘ PO PROSTU ALE NIE PLOTĘ GŁUPOTY TO TOFAKTY, TE PSOTNE ISTOTY NAPADAJĄ PRZEZ KONTAKTY DOTYKAJĄ TAKICH JAK TY! WSYSAJĄ WYPUSTKAMI WYSYŁAJĄ SYGNAŁAMI DOZAMAZANYCH GALAKTYK - MIĘDZY SZELESTEM A SYSTEMEM PDGST, MAMTAM KONTAKTY DLATEGO JESZCZE TU JESTEM IBEZZZ KARNIE MOGĘ DOKONAĆ NAWET STU PRZESTĘPSTW - PUSTEMIASTO MOIM KRÓLESTWEM. PUSTE SKLEPY, URZĘDY, APTEKI, PUSTE TOALETY, KOMENDY, BIBLIOTEKI, PUSTE PEDETY, PUSTE TOYOTY, MIASTO STUMOSTÓW MIASTEM PUSTOTY. BRAK TU BOGA-CZY BRAK TU BIEDOTY, WYIMAGINOWANY MOTYW JAK SEDAKIBATE FUZY, ROBIĘ TO NA CO KORCĄ MNIE RWĄCE POKUSY. RANOROZ BIJAM CZTERY IKARUSYBUSYUSY PIAM SYTY KIEDY ZJEM SIĘ NAPOJĘ, MAM SWOJE 200 TYSIĘCY I 104 POKOJE, KATEDRY DŹWIĘKÓW, HEKTOPOKARMY I TEATRALNE STROJE A MIMO TO SIĘ NIEPOKOJĘ BOOO SKORO MA TO SWOJE PLUSY ZATEM I MINUSY, KIEDY TA CISZA ZALEWA MI USZY ZAGŁUSZA MYŚLI MEJ DUSZY, PSYCHIKĘ MI KRUSZY. BEZ KITU, CHYBA ODBIJE LUDZI ZE ZŁOWROGICH RĄK KOSMITÓW. EJ CHUDZI ODDAJCIE MI TU LUDZI NIM BUDZIK MNIE OBUDZI SWYM METALICZNYM SWĄDEM, WYSYŁAM SONDĘ, KTÓRA WESSIE LUDZI W TRĄBĘ, NA WSZELKI WYPADEK IMPLIKUJĘ, HYDYROMAGNETO BOMBĘ!! GODZINA 8:51 BARDZO DOBRZE PAMIĘTAM SŁOWA MOJEGO DZIADKA...

GODZINA 8:52 ARIOOOOUUUUIIOOOUUUUARRIIIIIOOOOOUUUU LECI SONDA, SZAŁBITU BOMBA... LECI SONDA, SZAŁBITU BOMBA... LECI SONDA MIJA RONDA GALAKTYK... LECI SONDA MIJA RONDA GALAKTYK... LECI SONDA SZAŁBITU BOMBAMIJA TRAKTY, PĘDZI DO CIEBIE NA PRZEKÓR EKSTRAPOLACJI GALAKTYK, TO FAKTY, WSZECHŚWIAT ROZSZERZA SIĘ, FIZYKA I CZAS, DZIELĄ NAS, ROZTAPIAJĄ NASZE KONTAKTY. WSZYSCY ODDALAMY SIĘ OD SIEBIE... MOŻE MELODIA I BASSSPOSSS KLEJAJĄ NAS... GODZINA 9:48 SUCHARY CHODZĄ MI PO GŁOWIE - CZYTAM PORADNIK MAGAZYNIERA.

GODZINA 10:11 POSIADAM 67 593 POJAZDY PORSHEFERRARIRENAULTMITSUBISHI TOYOTYSKAR PETY TRABANTYŻUKI MAŁE FIATY I MAZDY, ROZBIJAM SIĘ PO PUSTYM MIEŚCIE, NARESZCIE PERMANENTNIE 200. WOŻĘ SIĘ TAK I SOBIE MYŚLĘ LUDZI JUŻ NIE MA REKLAMA CIĄGLE ŚWIECI, REKLAMA GÓWNO I ŚMIECI, ZOSTANĄ PO NAS GDY NASZE DZIECI, POWYBIJAJĄ SOBIE ZĘBY BOMBAMI. NIE RÓBMY SOBIE WSTYDU PRZED BOGIEM I KOSMITAMI. RUHAJMY SIĘ Z HIPOPOTANAMI, KOTAMI ALBO PRZYNAJMNIEJ Z PREZERWATYWAMI. CZY NIE?

GODZINA 11:22 SUCHARY CHODZĄ MI POGŁOWIE - WJEBAŁEM SIĘ W DZIAŁKOWANIE... PRZEWIJAJĄCY TEMAT POKARMÓW JAK POKARM PRZEWIJA SIĘ PRZEZE MNIE. A MY JAK POKARM PRZEWIJAMY SIĘ PRZEZ ŻYCIE - JAK POKARM - TYLKO RAZ. ZIEMIA TRAWI NAS TAK JAK MY NP. PARÓWKI LUB TOSTY.

GODZINA 13:56 A PROPO GASTRONOMIAMIASTA STUMOSTÓW DRĘCZY MNIE TAK JAK ATAKI SPALONYCH TOSTÓW I ICH SUCHE ŻARTY, GDY Z GŁODU TU PODARTY WBIJAM ZĘBY W ZAKALCA Z WŁASNYMKLO CKIEM ZATAŃCZĘ WALCA ZAŚWIE ŻĄZUPĘ CHOĆBYZBY WALCA, BAR BYWALEC ZAPRASZAŁUKASZA GDY KASAZA MYKAŁA SIĘ W JEDNEJ RĘKI PALCACH, BAAAR BYWALEC, Z SUFITUTU OLEJ SKRAPLAŁ SIĘ STALE, A WIĘC NA GŁOWIE WSZYSCY MIELI SMALEC ALE TO NIC, WPADAŁEM TAM JAKOKONSUMENT WIDZ - TO NIE PIC. ZA ŻULEMŻUL, SMRÓD, ŻUCHWY BÓL, DLACZEGO CZUJE LUDZKIE SIKI, DWA WĘCHY MYK MYK JAK BYK IDZIE RZYG. STAŁEM TAK OSZOŁOMIONY SPIĄŁEM SIĘ JAK KOMBINERKI, PRZETRWAŁEM GDY PRZEDE MNĄ DZIAD PYTA SIĘ KASJERKI CZY OZORKI CIĘŻKOSTRAWNE BO WĄTROBA I NERKI MU SIADŁY. ONA DO NIEGO W STUPROCENTACH NA PRAWDĘ - PANIE Z TAKIMI ZĘBAMI TO WSZYSTKO JEST CIĘŻKOSTRAWNE. WZIĄŁEM PIEROGI I UMKNĄŁEM W ŚLEPY KĄT, TAK ABY STĄD NIE WIDZEĆ NIC I NIE CZUĆ, MÓJ BŁĄD, WTEDY POCZUŁEM SWĄD. DOSIADA SIĘ TYP ALA JAMES BOND, STARSZY, WYPROSTOWANY ŻUL ELEGANCIK - JEBIE OKROPNIE ALE NAWET SPODNIE MA W KANCIK. WIDZĘ, ŻE COŚ NIM TARGA. ZAKUPIŁ HERBATKĘ Z TOREBKI WYCIĄGNĄŁ SUCHARKA, ZWISAŁA MU NIEMAŁA DOLNA WARGA, JAK POLIP WESSAŁ ZDOBYTEGO SUCHARKA, ZAPIŁ HERBATKĄ, POMIELIŁ PRZEZ CHWILĘ AŻ WSZYSTKO BYŁO PAPKĄ - POŁKNĄŁ. ALE JAK SIĘ PRZY TYM ZMĘCZYŁ. PO CHWILI TĘCZY CHYBA GO COŚ DRĘCZY BO JĘCZY, SŁYCHAĆ LEKKI GROZY SZUM I WTEDY... BOOM!!! BADY NIE DAŁ RADY!! Z ARMATY WYMSKNĄŁ MU SIĘ RZYG PROSTO DO WŁASNEJ HERBATY. MYŚLĘTEN TYP MISTRZEM WYMIOTOSTRZELANKI, WCELOWAŁ IDEALNIE DO WĄSKIEJ SZKLANKI - MOŻE LUBI MIESZANKI... NA ZIEMIĘ WYPADŁY MU 2 ODŁAMKI, SCHYLA SIĘ WIĘC NICPOŃPONIENIE PRZEWIDUJĄC DRUGIEJ FALI - TEN DRUGI RZYG BYŁ LAWINĄ NA KTÓRĄ NIE MA SKALI DWALI TRYWYDALIŁ WE MGLE MAGICZNYCH OPARÓW Z GARÓW. TAK OTO ZARZYGAŁ PÓŁ BARU PO CZYM WSTAŁ I RZEKŁ JESZCZE POD WPŁYWEM SKACOWANEGO CZARU - PRZEPRASZAM MAM NIESTRAWNOŚĆ - I UMKNĄŁ ZE SPRYTEM, BYĆ TAM BYŁO ZASZCZYTEM - PAN HERBATOWYMIOT MOIM FAWORYTEM - BY BYŁO JASNO - TUŻ ZA NIM PLASUJE SIĘ KOLO, KTÓRY JEDZĄC TRUSKAWKOWY RYŻ ZASNĄŁ. UUUPS SIĘ WYSMKNĘŁO WPADŁO DO SZKLANKI I UTONĘŁO...

GODZINA 14:04 ABY OCALIĆ LUDZKOŚĆ ZAKŁADAM RODZINĘ RODZINĘ Z KALORYFEREM.

GODZINA 16:76 O O!PUKAGASTROFAZY GODZINA... NAGLE POCZUŁEM, ŻE SIEDEM LAT NIE JADŁEM, WTEM L.U.C PORWAŁY THC APETYTU SURREALNE SZKWAŁY, ZJEM PUDŁO TO ŻELIWO MYDŁO I TEN SEGMENT CAŁY, Z KECZUPEM PIWO WEŁNĘ ZJEM BETON BANAŁY I SKAŁY. O RETY RETYTE PEŁNE REGAŁY OPĘTAŁY ME GAŁYMAŁY, CHUDY BIAŁY PATYK BYŁEM STAŁEM SIĘ KARKIEM, SUPERMARKETY STANOWIĄ PRYWATNĄ SPIŻARKĘ. MÓJ GŁÓD TO BLAZA ZARAZA MASA KRA BAGNA JAK NA KICZOWATYCH OBRAZACH. MÓJ TO GŁÓD POSTRACH TO ASTRO NOMICZNIE OSTRA GASTRO FAZA! EKSTAZA STU KATASTROF, POWODUJĄCA, ŻE ZJADAM TO MIASTO Z TOWARAMI. JAK CIASTO ŁYKAM TRAWE NAWET KRAWĘŻNIKI Z ULICAMI, MAKARON Z PASTĄ DOBUTÓW CIELĘCY TŁÓW Z MIELONYMI BANANAMI, ZRAZY ZAWIJANE SZLAFROKAMI... SZARLOTKI FASZEROWANE FASOLĄ I ŚLEDZIKAMI KOSMETYKI TESCO Z KOŁPAKAMI I PASZTETEM Z WINOGRON ZJADAM TEN OGROM DELEKTUJE SIĘ SMAKAMI NOGAMI DZIKA W KAPCIACH Z POMIDOROWEJ MARGARYNY, FILETAMI Z LODOWEJ SAŁATY CZY CYTRYNY WĘDZONEJ Z KABACZKAMI, PIEROGAMI Z PATYCZKAMI DO USZU, 2 KILO DO DRUKARKI TUSZU WYSUSZONE NA GRILLU Z KROKIETAMI NADZIEWANYMI WIKLINĄ Z GRZYBAMI. NA DESER DOPYCHAM SIĘ TELEWIZOROWYMI TORTAMI TO WINEM ZAPIJAM ZAGRYZAM KOMPAKTAMIAMINOKWASAMI TRAWIĘ PRAWIE KAŻDY RODZAJ KARMY. STRAWIE NAWET PIŁE HUSKWARNY - SAM USTALAM SWÓJ SYSTEM MOLEKULARNY.

TEGO NIE PRZEWIDZIAŁ DARWIN - TO WIELKIE ŻARCIE - GASTRONATARCIE 170 KILO WAŻĘ BRZUCH CIĄGNIE MI SIĘ PO ASFALCIE WIEM WIEM JEM JEM NIE CZUJE SKUTKÓW, JA BOŻY PRODUKT W MORZU PRODUKTÓW, JEM, JEM, JEM NIE CZUJE SKUTKÓW, ZAGUBIONY MODUŁ W ŁAŃCUCHU PRODUKTÓW. SŁODKI SŁONY KWAŚNY GORZKI, GLUTAMINIAN SODU - SMAKU WIĘZY. KORA SMAKOWA MIEŚCI SIĘ GDZIEŚ POMIĘDZY PŁATEM CIEMIENIOWYM A ZAKRĘTEM ZAŚRODKOWYM MOŻE TO ENZYM NIEDALEKO KORY SI UNERWIAJĄCEJ JĘZYK. NIE WIEM, ALE WIEM, ŻE POCHŁONIĘTY JESTEM PRZEZ TĄ CHEMIĘ I POTWÓR WE MNIE DRZEMIE, WYMACZAM CIĘ W TYM DRZEMIE UROŚNIE NAPIĘCIE NASTĘPNIE ZJEM CIĘ RAZEM Z MISKĄ. JESTEM PSYCHOSKIRTOTYMIKOHEDONIMAKSYMALISTĄ. KOCHAM SMAKI ZATEM WTEM ZJADAM WSZYSTKO, ZJADAM WSZYSTKO!!! PU PUK PUK PUKAGASTROFAZY GODZINA POEZJA SMAKÓW, WYKWINTNALAWINA PU PUK PUK PUKAGASTROFAZY GODZINA HIPERKONSUMPCJA CZŁOWIEK ŚWINIA..

GODZINA 17:60 TRAWIĘ...

GODZINA 18:18 ZAPADAPŁA CISZA... CISZA W CENTRUM, CISZA NA KRZYKACH... POŁYKA... SZELESTEM DEPCZE, ZE WSZECHSTRON DEPCZE, SZELESTEM SZEPCZE... POŁYKA. CISZA PRZENIKA KAŻDY CENTYMETR MOJEGO CIAŁA. TĘTNI W MOICH ŻYŁACH, ZATWARDZA SIĘ JAK SKAŁA... CISZA W CENTRUM, CISZA NA KRZYKACH SZELESTEM SZEPCZE ZE WSZECHSTRON POŁYKA... TAA.. A MOŻE TO CAŁA PLANETA STANĘŁA TAK NAGLE JAK PO ZWROCIE ŻAGLE MAM MAGLE MAGLE MAGLE MAGLE W GŁOWIE PORWANE SENSU KABLE. GDYBY NIE TO ŻE NOCĄ PRZYPINAM CIAŁO DO ŁÓŻKA PEWNIE WYLECIAŁBYM W KOSMOS I ROZPADŁ JAK SCRABLE BLE BLE BLELECZ ZAPIĄŁEM PASY I MOŻE TO PRZEZ TO ZOSTAŁEM SAM A CISZA DEPCZE MNIE I SZEPCZE ZE WSZECHSTRON. MYŚLĘ PRZYTOMNIE MOŻETOMNIE A NIE ICH OBCY PODDAJĄ PSYCHOTESTOM, ILUZJOSZELESTOM, BEZDOM NYELUCE MACA ŁEKRÓLESTWO STWO RZONEMOŻE NA PODOBIEŃSTWO CIENIA. TO JAK PLANETA Z SYSTEMU MECHANICZNEGO TCHNIENIA. PRZEDMIOTY TU TO BYT SAMOISTNY ŻYJĄCY BEZUBEZWŁASNOWOLNIENIA... BEZ MYŚLI CZY CIECZY NICZYM TAJEMNICZY ŚWIAT MATERIALNEJ PIECZY. MIASTO SAMOZUŻYWAJĄCYCH SIĘ WZAJEMNIE RZECZY. WŚRÓD BETONOWYCH ŚCIAN MALOWANYCH BYLECZYM, SIEDZĘ TAK SAM STATYKA PSYCHIKĘ KALECZY MILCZĄCĄ OBŁAWĄ SAMOTNEJ HISTERII. PUSTKA ZAŚ ZALEWAWO DOSPADAMIMINIMALNYCH DIALOGÓW MATERII, SŁYSZĘ SZEPTY BAKTERII. Z KOTAMI GRAM W KUKU NA GŁÓWNEJ ARTERII. JESTEM TU SAM WIĘC GADAM DO NICH, GADAM DO ŚCIAN, SIEBIE STAWIAM NA WŁASNEJ DŁONI. GŁOWA NAŁADOWANA JAK EBONIT WYLEWA SIĘ NICZYM KRAN DO POSĘPNEJ BOAZERII... JAK PRZEGADAĆ CISZĘ???WIJĄCĄ SIĘ TU NICZYM GĘSTE NICI PASMANTERII CISZA W CENTRUM, CISZA NA KRZYKACH SZELESTEM SZEPCZE ZE WSZECHSTRON POŁYKA... JAK PRZEGADAĆ CISZĘ???

CISZA : BODAJŻE PO RAZ ENTY... L.U.C :EEE! SKĄD TE GŁOSY PŁYNĄ I KTÓRĘDY??? CISZA : OCIERAM SIĘ O LUDZKI EGOCENTRYZM, SZEROKO POJĘTY I ZNANY... L.U.C : JAKO?? CISZA : ZAKLĘTY W WAS SAMYCH... L.U.C : NAS NAZYWANYCH CISZA : KOSMOSU MATERIALISTAMI, MEGA ŁATWO JEST OMAMIĆ WAS GŁUPOTAMI L.U.C - CISZO MILCZ! CISZA : WY L.U.C : MY? CISZA : WY! L.U.C : MY? MY TONIEMY CISZA : NAFASZEROWANI DEPRESJAMI, PRAGNIEŃ I MARZEŃ MINAMI, CIĄGLE MYŚLICIE, ŻE STOICIE W EPICENTRUM A RESZTA TO SPECTRUM ZDARZEŃ... L.U.C : BEZ SENSU, ZARAZ ZAGŁUSZĘ CIĘ SZUMEM OGÓŁU.. CISZA : OD OGÓŁU DO SZCZEGÓŁU ODSEPAROWANI Z TYTUŁU SWEGO INDYWIDUM...

GODZINA 22:77 NADCHODZI STULETNIA NOC... A NOCĄ DZIWNE MYŚLI PO PLECACH MI CHODZĄ I SZKODZĄ, KIEDY NIEPOKOJĄCĄ MOCĄ SZNURÓWKI SAME SIĘ PLĄCZĄ, DRGNĘŁY OŁÓWKI, Z MEJ LEŚNICZÓWKI CZERWONE SPOJÓWKI SZUKAJĄKOJĄ CEJ PIOSENKI, RWĄCO PO POKOJU WODZĄ, RODZĄ SIĘ PODO CZAMIOBRZĘKI. PSYCHOLĘKI LITRAMI LEJĄ SIĘ ZE ŚCIAN, JESTEM NAPRAWDĘ SAM SAMIUSIEŃKI, TĘTNORĘKI PRZYSPIESZA ZWALNIAJĄ GODZINY SAMOTNEJ MĘKI. MÓZG PARUJE MINEURONÓW KOROWODY WIJĄ SIĘ W KOKARDY I WSTĘGI PLUS TO ŻE PRZEDMIOTY PRZEDE MNĄPNĄ SIĘ DOSIE DEMNASTEJ POTĘGI. BŁĘKITNE MYŚLI WOŁAM A SŁYSZĘ TYLKO SZARE ZEGARA JĘKI, BRAK BRATNIEJ DUSZY KRUSZY, ROBIĘ SIĘ MIĘKKI, JAK CHLEB, JAK PCHLE. SUTKI MALUTKI TO CHYBA STRACH A NIE SMUTKI NEMATYCZNA SIŁA NOC ROZCIĄGNĘŁA DZIEŃ UCZYNIŁA KRÓTKIM KI KIM JESTEM PYTAM EJ WY TAM! DAJECIE MI SENS LECZ ODBIERACIE GDY GO CHWYTAM EJ WY TAM ZE STERUJĄCEGO MNĄ MIASTECZKA. CHYBA WSADZILIŚCIE MNIE DO NIE TEGO PUDEŁECZKA... WIĘC, WIĘC WIĘC... PALĘ ŚWIATŁA W CAŁYM MIEŚCIE, NIE ŚPIĘ, CZEKAM KIEDY DZIEŃ NADEJDZIE WRESZCIE... PALĘ ŚWIATŁA W CAŁYM MIEŚCIE, NIE ŚPIĘ... SŁYSZĘ SYCZĄCE SZEPTEM ELEKTROTRAKTY PRĄD RZĄDZI MIASTEM BO POSIADA KONTAKTY SŁYSZĘ SYCZĄCE SZEPTEM ELEKTROTRAKTY PRĄD RZĄDZI MIASTEM BO POSIADA KONTAKTY...

GODZINA 0:004 PANIE MA ŁYYGIERA OPIERAM SIĘ NA IMAGINACJI TAJEMNYCH SFERACH ELEKTRONEURONOWA PRZYJAŹŃ MOJE SERCE POŻERA. PORZUCAM STREFĘ SUBREALNYCH REAKCJI, WYMYKAM SIĘ SPOD RAUSZU TOKSYCZNYCH RELACJI, Z DALA OD FAŁSZU, PRZELEWÓW, MATERIODEWIACJI, OD KRZYWYCH AKCJI, ŻYWYCH OWACJI, PARSZYWYCH NACJI, FAŁSZYWYCH RACJI, SEN SACJI TANIEJ RADAKCJI, OODIZOLOWANYIMA GINACJĄELE KTRYFIKACJI DOZNAJĘ IZOTOKSYNACJI... WYSŁANA SONDA NASIĄKA WOLNĄ ENERGIĄ URANU... CHWILOWO NIE MA KOMPLETNIE ŻADNEGO PLANU, ANI POKUTY CZTERY MINUTY WYZWOLONEGO STANU, OSZUKANE NEURONY RESETUJĄ MÓZG GIGADAWKĄ DANYCH ZE SPEKTAKULARNEGO EKRANU. OTWIERA SIĘ PRZYGODOWA SZAFKA, PALCE W KLAWISZACH, USZY W SŁUCHAWKACH, OCZY W PIXELACH, PSYCHIKA W SKRAWKACH, CYFORWY MELANŻ, NIBY ZABAWKA A MĄCI CI W GŁOWIE NICZYM NASĄCZONA TRAWKA, LABIRYNT, KAFKA... PRĄD, PRĄD, PRĄD, GRAM 170 LAT POD RZĄD, BÓG ZWANY ZAPISZ JAKO WYBACZA TU KAŻDY BŁĄD. MATRIX JUŻ TYLKO 3 KROKI STĄD... MAŁO, MAŁO TO JUŻ SIĘ ZACZĘŁO A MOŻE NAWET STAŁO BO... SKORO BIEGAM SIEDZĄC PO CO MI CIAŁO... TU NIC NIE BOLI, MISTYCZNA SYMPLIFIKACJA TLI SIĘ NICZYM POTARTY EBONIT. TU NIC NIE BOLI...

GODZINA 1:0012. 170 LAT PÓŹNIEJ W JEDNYM Z TYSIĄCA OSIEMOSIEROCONYCH NOCĄ POKOI, W SAMOTNYM LABIRYNCIE MÓZGU, CIĄGNĘ 5 WÓZKÓW, MYŚLI ZALANYCH Z OGÓRKAMI W POPĘKANY SŁOIK. W JEDNYM Z TYSIĄCA OSIEMOSIEROCONYCH NOCĄ POKOI STOJĘ JA... STOJĘ JA, MATERIA I POWIETRZE STOI... W JEDNYM Z TYSIĄCA OSIEMOSIEROCONYCH NOCĄ POKOI NIEPOKOJĄCY SPOKÓJ DWOI SIĘ I TROI, NUDA... POWIETRZE STOI... W JEDNYM Z TYSIĄCA OSIEMOSIEM PARANOI ZAKĄTKÓW, WŚRÓD POKLEJONYCH NEUROSPOIW ROI SIĘ OD POURYWANYCH WĄTKÓW. KOJĄCY NIEPOKÓJ UJĄŁ NICI OCZEKUJĄCYCH POCZĄTKÓW... SŁYSZĘ SŁOWA.. NIEDOKOŃCZONE MYŚLI NIEDOKOŃCZONE SŁOWA. MIOTA I PĘTA SIĘ ŹLE ROZPOCZĘTA ROZMOWA. LAMPECZKO ZOBACZ. Z NUDÓW ODPADŁA MI GŁOWA... NUDA W POKOJU PARANOJI... NUDA POWIETRZE STOI...

GODZINA 2:99 POWIETRZE STOI... POWIETRZE STOI.... JESTEM KOSMOSU PESTKĄ W PUHOWODOWOPODUHOWEJ ZBROI Z SZUMU ZROBIĘ SOBIE KOŁDRĘ, SZUM KOI... WTEM ROZPŁYNIE SIĘ TO CO KONIECZNE, MYŚLI ODWIECZNE, PROCEDURY SKUTECZNE. ZAMYKAM SIEBIE NA KLUCZ, PRZEMYKAM DROGI MLECZNE. SIŁĄ HIPERULTRANAPĘDU TELEPORTUJĘ SIĘ W GŁĄB SIEBIE CZY DO INTERGALAKTYCZNEGO OBRĘBU. NIE MA LUDZI, NIE TRENDÓW, TELEFONÓW, SUKCESÓW ANI BŁĘDÓW. RZĘDÓW SPRAW NIE MA WIĘC NIE MA PĘDU. TYLKO JA I DYMU 5 KŁĘBÓW, PATRZYMY JAK NUDAROZZZZZ CIĄGA SKOMPRESOWANE MINUTY OBŁĘDU. W SZEPCZĄCYCH SZMERACH, OTWIERA SIĘ IMAGINACJI SPEKTAKLOSFERA.... NADCHODZI SŁODKI SEN... SEN: TO JA SEN, JESTEM JEDYNYM SENSEM, TO JA SEN CHWYTAM CIĘ ZA RZĘSĘ...TO JA SENNN....

DZIEŃ 2 + 170 LAT GODZINA ----