PL | EN

L.U.C

Przebudzenie 4 - PLANET L.U.C

4 PRZEBUDZENIE - SZTAMPOLAND

Wtem wiolinowy mój abstraktu sen
przerywa przebudzenie w kraju mohera
Tlen PL mimo że brak mu sen
su jak żul puszki powoli
do kupy się zbiera
Sęk w tym że nie bywam kak tusem
któremu systemu skwar w mózg nie doskwiera
Era Stonką wyściela
nia narodowego mózgu trwała 200 lat
teraz to jak korki z bielan
mego pokolenia udręka

tęga żenady mordęga nęka mnie
wymiękam
taka to potęga, taka że klękam,
znowu ta piosenka powleka
mnie w lękach
jak lekomana w lekach męka
od reklam łepetyna pęka, krach na moralnych kręgach,
tnę karty półmartwy podarty tym że
wokół tylko narodu fuszerka, fuszerka
Czkawka w każdej profesji
stado hemoroidów
już ledwo się broni duch
Królowa prowizorka co dzień rzuca na
nas las asteroidów
nie licząc kilku twierdz
wszędzie szmelc i menda tabloidów
wszyscy kwicząc mimo serc
pełzamy na wózku
mentalnych inwalidów
robotnicy narodu mocą stalowych nitów
kombinowanie przyspawali nam
do plemników
mamy armie pomników
ale to w Katyniu leży
nasza nadwyżka IQ
w kolejnym systemie jesteśmy
tak wolni jak umysły paranoików
Tak oto czwarte przebudzenie...


PUENTA
PACH!!! Nagle coś pęka
To chyba Wytwałości szkła
czuje brak steru w rękach
promo minut życia krach faktów potęga
milczenia wstęga CIAH przecięta
jak cierpliwośc TePSy abonenta
czas na komentarz
Elucorymoninja kontra strach
mikrofon i ręka
kontra soviet mental kuriozum
Jesień wiary w siebie leje jak
lawa z termosu

Ja pchła vizavi tsunami
komercyjnych ciosów
Walka z tonami ksero taniego
rozgłosu
Na wspak połamię ksenofobii kręgosłup
Ewakuacja na wyspy
to nie jedyny sposób
Osób
Tu potrzeba osób o sercach wrzących jak
babci rosół
Osób i czynów donośnych niczym jęki
NRDowskich pornosów
Myśli wolnych od stęchłego sosu

Miało być tak pięknie
a wyszło jak zwykle
Jaki kraj taka sztuka
polityka autostrady i kler
Przykre że dyktuje nami
taki tani popytu wykres
toniemy jak titanic w oceanie
tego co chytre
Żenada pożera nas
jak emeryta atak migren
Popkultura tu jak żarty Strasburgera
czy krew
Ma to wytrzyma czy jak Witkacy rzygnę nad Tybrem
Polski showbiznes
wielki dziesięciolecia stadion
pe el a gie a te igrek x2

Trwam dzięki Wam
wam co macie pojęcie
Dzięki Wam kiwam cień mój
co dzień ku mini potędze
Trwam dzięki Wam
wam co macie pojęcie
Dzięki Wam kiwam cień mój
co dzieńku mini potędze
Mam to co mam chyba
mam plan i zaklęcie
choć wiem jestem odmieńcem
idę więc na pewne ścięcie
A mimo to wierze w ten dzień kiedy
przewietrzymy tego kraju stechnięcie

Ref. - Miliony głów ale jedna puenta
Pragnę być tu - aby pożegnać
SOVIET MENTAL

Wiem że ty też dobrze wiesz
i znasz nasz soviet mental
Byleby mieć ale nie zapłacić ani centa


O ENERGOCYRKULACJI

Ile ja tobie tyle ty jemu
Temu co mi to odda

Nie znam się na śledziach ani zbytnio na ludziach
Średnio rozumiem życie a mimo to biorę w nim udział
Stawiam więc na wyobraźnię i szczere uczucia
Cierpię zaś na namiętności ADHD otrucia
Moje pomysły ważą tyle, że pakuje mną Pudzian
Choć mam naturę jajka
Jak hantle ran na górze raz na dole jak u Bobika fajka
Mam mantrę, takie fajne życie grajka
Mam hecę, lecę przez ten mój kosmos bez wyboru jak łajka
Nie chcę być sezonowy jak Malajkat

Tak ino w Mikołajkach
Kiedy mam majka mogę być nawet w laikrach
Pożera mnie rymów tajga
Kocham te po sylabach snucia
Tu wszystko możliwe zaufaj mi życie to bajka
Jeśli zamarzysz zanuci ci nawet pani Ula Dudziak

A więc Fernando tu to chyba nie przypadek
Metafora śledzia, który oślepł
Ślepo wierząc, że mu życie samo szczęście przyśle
Chyba daje radę
Jak ministrom premier Belka
Słodycz tej chwili cieszy mnie zaś jak Gumisie w żelkach
Nagle spokojem zalewa mnie dystansu wielka chochelka
Nie pękam
Ja L.U.C. nie Konopielka
Ni lalka zawieszona na losu szelkach
A sposób to wybór filozofii jako biosu
Którą instalujemy sobie na zwrotkach i kabelkach
Szczęście pojawia się i znika na wybiegu życia jak piękna modelka
Na krótko jak byt coca-colowego bąbelka
Na chwilkę jak w Idolu wykreowany talent
Tymczasem dobra energia powraca do mnie jak Jedi
Więc podaje ją dalej
Więc podaj to dalej...
Krąg się otwiera, a wysłana energia powraca do nas jak boomerang
Więc podaj to dalej

Ile ja tobie tyle ty jemu
Temu co mi to odda
Energia jak boomerang
Wyrzucony z okna


O KARUZELI ŻYCIA

Tło się krę cipędzi a ja siedzę
Pozostaje dzieckiem, mimo że mam magistra wiedzę
Karuzelę życia przyjmuję jak rece pty
farmceuta w aptece
ramiczne rymy klecę
ale dziś nie pędzę jak as ja mece nas emce
eluce nie dla mas na dyskotece
Pokręcony jak precel
na fortuny huśtawce
Czytam życia ABC robię
z myśli latawce
Po falowanej losu rzece
bujam się jak po trawce
Żuczki syneczku i tak jak one
mam hece w słoneczku
jak deutche emeryci
na polskim stateczku
Koteczku
Jestem niełatwy do połknięcia lecz
niezapomniany jak picie w woreczku
to ze szkolnych kioseczków
Koteczku koteczku
Przyznać Ci muszę
że życie to okruszek
Więc Ssij go ale po troszeczku nasyć
duży brzuszek jak żołądeczek po
jajeczku

Bananynanynananananannn... I widzę widzę..
Banany na twarzy, żadnych warzyw, niech życie nie waży się nikogo poparzyć
Banany na twarzy, żadnych warzyw, jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży
Banany na twarzy, żadnych warzyw, chce widzieć jak w oczkach szczęście się żarzy

Bananynanananananan - szczęście się żarzy
Oto ja eluce mnie nie policzą
żadne krótkie kilometry
nurty to tylko nitki z których
wyszywam wam swetry
milutkie co? no raczej, no raczej, no raczej!

Dajmy se trochę czasu na le - niwego susa
muzyka to ma pokusa
tu zamienię Ci mózg w arbuza
jestem stylu prze-gubem
jak guma ikarusa
czule zarzucamy wami jak
Szus do szusa puszyście se
szusujemy na szosach sosu be-szamelowego cytrusa
Miesza Kołysze kłusa basudoza zmysłów
rozkoszy pożar to sadu zapach
i mimoza szumu morza
To Witu do nosa zapach Przewietrzony
se samSunę po świtu brzozach boże tak
dobrze mitu czuje lot bitu rymuję
w rozkoszy ferworze fajka hobbitów
i ponad wszystkim jak zorza

Czy może zorze
Dziś zarządzam gdzie szybuję jak
orzeł tworzę bezdroże nic mi ani ja
nikomu nie grożę
Na karuzeli życia tylko wożę się
w humorze z dala od meldunków style
mieszam jak koktajle z trunków oto ja
L.U.C niepoliczalny w żadnym rachunku
- słucham muzyki a nie gatunków

Banany na twarzy, żadnych warzyw, niech życie nie waży się nikogo poparzyć
Banany na twarzy, żadnych warzyw, jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży
Banany na twarzy, żadnych warzyw, chce widzieć jak w oczkach szczęście się żarzy


Oto ja l.u.c. mnie nie policzą
żadne kilometry
nurty to tylko nitki z których
wyszywam wam swetry
milutkie co? no raczej

Tło się krę cipędzi a ja siedzę
pozostaje dzieckiem...


REŻIM PANA CYKACZA

Czasem wierzę, że jeszcze wszystko mogę zmienić
Plastelinę spraw ulepić tak, by wszyscy byli zadowoleni
Przewinąć czas jak na wideo film i cofnąć nas do edenu szkolnych korzeni
Choćby na krótką przerwę

Czasem wierzę, że jeszcze ten świat mogę zmienić
Chwycić wasze dusze i je ze szczęściem ożenić
Siłą słońca promieni dodać lepszych odcieni
Czasem wierzę, że jeszcze to wszystko mogę zmienić
Czasem wierzę, że wszystkich zdążę docenić
Z każdym się napić
Z każdym z was troski wymienić
I nie zaniedbam i sam znajdę chwilkę na to by się beztrosko polenić
Z pietyzmem upić mego życia słodki zenit
Dzień dobry mego życia zenit!
Czasem wierzę, że jeszcze zdążę być każdym!
Przemierzę oceany, zdobędę najwyższe maszty!
Chcę dotrzeć tam, gdzie świecą ostatnie gwiazdy!
Wydłużać czas niczym minuty nudnej jazdy
Czasem wierzę, że wiecznie mogę tak bezpiecznie wierzyć
Ja i ideałom wierny podeptany żołnierzyk
Chcę ogarnąć ten chaos, niedoskonałość
Świata poprawić jak kołnierzyk
Czasem wierzę, że jeszcze wszystko zdążę przeżyć
A wtedy kolejna oponka na brzuchu do mnie się szczerzy
Reżim pana Cykacza nie frajerzy
Bez przywilejów wszystkich równo mierzy
Piekarzy, dekarzy, papieży
Tego systemu nie połamią najlepsi hakerzy
Czasem wierzę, że jeszcze zdążę być każdym!
Przemierzę oceany, zdobędę najwyższe maszty!
Chcę dotrzeć tam, gdzie świecą ostatnie gwiazdy!
Wydłużać czas niczym minuty nudnej jazdy


HAPPY END

Pozytywnie.. nie wyłączaj mi tego
W tym, że jest dobrze chyba nie ma nic złego
Życie nie ma nazwiska, więc jak TV,
Co dzień beztrosko ciska, nam w oczy kał,
Przyjęta filozofia decyduje o tym czy to kaka wieloryba czy pchle bobki małe,
Lamentowaniem zamienione w skałę,
ŁAŁ, miałem być mecenasem sobą pozostałem,
Życie jak faun, testuje mnie nie wiem czy zdałem,
Ale wiem że niczym Jacky Brown,
4 galaktyki dają mi moc Skywalkera
na to by byczo jak upał saun,
Lub dobry sound, czoło pieczołowicie stawić wodospadom traum
Więc gram... grono uszu wokoło skupia się,
Jak przepowiednia spełniam się,
Choć jestem tylko kropeczką w niepoliczalnym atlasie
Wyrażam się falami czasem słowami w kumatej prasie,
Nie posiadam koneksji ani hitów na czasieee..
..dzimy tu trochę jak DVD w szałasie,
Jeśli wypłynę to nie taaa...
nim hałasie jedynie na pontonie lub na dobrym basie,
eee szczerze się gra się, się ma się,
serca kumatych ludzi którzy lśnią w szarej masie,
Oto zakazane w eterze dźwięki więc podaj
Dalej to, I pokaż mi że da się,
Bez podnoszenia mydeł, wytrwale zwiększać zasięg...
...nijmy musu magii dni faszerujemy nimi
niczym chwile w licealnej klasie - lanka,
ELUCE plus Nemy, wszyscy odlatujemy, na słodkim ananasie... na słodkim ananasie,
Ma z mości Wrocławia na razie,
Jak mawia Janusz na CB radio,
Szerokości na trasie.. na słodkim ananasie

Pozytywnie.. nie wyłączaj mi tego
W tym, że jest dobrze chyba nie ma nic złego

Happy Happy end and up Happy Hands,
Happy Happy end and up Happy Hands,